Motyl i skafander Le Scaphandre et le papillon, reż. Julian Schnabel, Francja - USA 2007MOTYL I SKAFANDER GRAŻYNA ARATA Jean-Dominique Bauby, naczelny redaktor "Elle", postać popularna w kręgach paryskiej śmietanki towarzysko-intelektualnej, sympatyczny i przystojny czterdziestolatek, miłośnik życia nie stroniący od dobrej kuchni i kobiecych wdzięków, kochający ojciec trójki pociech, słowem autentyczny człowiek sukcesu, przejdzie do historii jako autor książki "Skafander i motyl" i bohater filmu.  Dlaczego właśnie on został wybrany przez los na ofiarę syndromu pojawiającego się na świecie w milionowej skali rzadkości? Syndromu zamknięcia mózgu i wszystkich jego funkcji w kompletnie sparaliżowanym ciele. "Locked-in syndrom" zawładnął Jean-Do po udarze mózgu, atakującym nagle, bez uprzedzających symptomów i przynoszącym, logicznie, śmiertelne porażenie. W tym szczególnym przypadku, po trzech miesiącach spędzonych w stanie kompletnej nieświadomości, motyl życia paryskiego obudził się w szczelnym, odgradzającym go od świata zewnętrznego skafandrze własnego ciała - pozbawiony możliwości ruchu, mowy, jedzenia a nawet oddychania bez medycznego wsparcia. Film Juliana Schnabla zaczyna się w momencie przebudzenia, powrotu do chaosu wrażeń, do świadomości przynoszącej zdziwienie i rosnące przerażenie. Kamera, zastępująca oko i ucho Jean-Do, rejestruje obrazy i dźwięki, kopiując dokładnie wrażenia okrojone, drżące, chwilami pozbawione ostrości i zdeformowane. Stopniowy powrót w świat żywych, pokonywanie nieprzekraczalnej bariery własnego ciała nie odpowiadającego na komendy mózgu, jest podmiotem i przedmiotem filmu. Reżyser, próbujący jak najwierniej oddać ducha książki, oddala się jak może od patosu i łzawego melodramatu, bazując na współczuciu, wzruszeniu i zaskakującym poczuciu humoru. Komentujący wydarzenia wewnętrzny głos bohatera wprowadza niezbędny ironiczny dystans do indywidualnej tragedii, a otaczający skafander Jean-Do świat zewnętrzny jawi się przyjaźnie, czasami niezręcznie, ale kojąco: pełne poświęcenia piękne lekarki, zaangażowani terapeuci i dominujący, pewni siebie, komiczni superspecjaliści. Szpitalny statek opływa pełne melancholii tło nadmorskiego wybrzeża północnej Francji.
Cały ten światek koncentruje się w orbicie jedynego funkcjonującego oka Jean-Do, przybliżając na odległość oddechu, oddalając, zapełniając jego teraźniejszy punkt widzenia i słyszenia (wzrok i słuch działają u niego prawie jak na wolności). Postępy w akceptacji własnej kondycji ("Już nigdy więcej nie będę się nad sobą litował") i rodząca się powoli ochota na kontakt pociągają stopniowe otwarcie na przeszłe emocje, przyjaźnie, miłości związane z bytem niby już pogrzebanym, ale ciągle przez pamięć odnawianym i pieszczonym. Była żona, dzieci, ojciec, przyjaciele... Dzień po dniu reakcja gniewu, desperacji, buntu wobec tragicznej, narzuconej przez los niesprawiedliwości przeradza się w akceptację i potrzebę komunikacji. Doktor Henriette, ortofonta, wprowadza do skafandra możliwość wymiany myśli. System jest prosty, chociaż żmudny w aplikacji: alfabet recytowany według częstotliwości użytkowania liter, jedno poruszenie powieką wybiera literę, dwa oznaczają koniec słowa lub zdania. Jedno mrugniecie na tak, dwa na nie. Pierwsze wypowiedziane tym sposobem zdanie krzyczało: "Chcę umrzeć!" - kolejne nabierały sensu banalnej pozornie konwersacji, aż w końcu przyszła ochota, aby udowodnić paryskim "hienom salonowym", że "warzywo" jeszcze myśli, jeszcze tworzy... W obiegu towarzyskim pojawiły się listy ze szpitala nad morzem, adresowane do przyjaciół, do rodziny. Z czasem szalona odwaga podsunęła myśl o książce. W swym poprzednim wcieleniu Jean-Do podpisał kontrakt z wydawcą na nową wersję "Hrabiego Monte Christo", przekształcającą hrabiego... w hrabinę. Życie zdecydowało o zmianie tematu, hrabia Monte Christo uchronił swą męskość. Długie godziny, spędzone w towarzystwie oddanej, recytującej alfabet Claude, która - sugeruje filmowy scenariusz, chociaż Bauby w swej książce tezy tej nie potwierdza - zakochuje się w pięknym, ukrytym w sparaliżowanym ciele "motylu". Akceptując swój pancerz Jean-Do odzyskuje przeszłość, nadaje sens teraźniejszości i zaczyna powoli myśleć o przyszłości. Czyż lekarze nie powtarzają mu regularnie, że robi postępy, rusza głową, przełyka ślinę, a nawet, na swój sposób, śpiewa?
Motyl ducha Jean-Do, który opuścił swój cielesny skafander, aby przeżyć efemeryczną, piękną egzystencję na łamach książki, zamieszkuje również film Juliana Schnabla. Subtelne peregrynacje między życiem szpitalnym, eskapadami w przeszłość i w wyobraźnię, krzyżujące się, przenikające nawzajem - kamera Janusza Kamińskiego jak wolny pracujący mózg nie uznaje barier ani logicznych ograniczeń. Kochane kobiety, dzieci, lektury (pasja do Balzaka), religia, przyroda, marzenia i fantazje - język filmu oddaje bogactwo wewnętrznego przeżycia, nie szukając, na szczęście, widowiskowości za wszelką cenę. Wybitna filmowa ilustracja wyjątkowego losu i hymn ku chwale zwycięstwa ludzkiego ducha - to wydarzenie w filmowej kulturze wyjątkowe, wzbogacające każdego, kto odważy się wejść do kina na spotkanie z tematem tak poważnym i odważnym, tematem będącym wręcz tabu.
Zamknięty w skafandrze Jean-Do - Mathieu Amalric jest zastraszająco autentyczny, praktycznie nierozpoznawalny. Grymas sparaliżowanej twarzy, poruszające się oko - aktor wyspecjalizowany w rolach paryskich intelektualistów i lekkoduchów poddaje się postaci z pełną determinacją i - wygrywa. Jego wykrzywiona twarz i nieruchome ciało wyrażają więcej niż wypełniająca ekran gestykulacja. Film został wyróżniony w Cannes za reżyserię i zdjęcia, Janusz Kamiński otrzymał też Złotą Żabę ostatniego festiwalu Camerimage.
Le Scaphandre et le papillon Reżyseria Julian Schnabel. Scenariusz Ronald Harwood wg książki Jean-Dominique Bauby'ego. Zdjęcia Janusz Kamiński. Muzyka Paul Cantelon. Wykonawcy Mathieu Amalric (Jean-Dominique Bauby), Emmanuelle Seigner (Celine Desmoulin), Marie-Josee Croze (Henriette Durand), Anne Consigny (Claude), Max Von Sydow (ojciec). Produkcja Pathe Renn Production - France 3 Cinema - Canal Plus - Cinecinema - Banque Populaire Images 7 - Kennedy/Marshall Co., Francja 2007. Dystrybucja Best Film. Czas 112 min.
Grażyna Arata, Motyl i skafander, „Kino” 2008, nr 1, s. 70-71. © Fundacja KINO 2008 |