Strona główna » Recenzje » Najgorszy człowiek na świecie
Najgorszy człowiek na świecie
l~|icon_pencil-edit~|elegant-themes~|outline

Marek S. Bochniarz

W „Najgorszym człowieku na świecie” młoda Julie bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna wybierać, co w życiu chce robić i z kim się związać. A że Oslo oferuje jej bardzo wiele możliwości i sporą liczbę scenerii – czyż mogłaby nie skorzystać z tylu szans na próby i testy? Początkowo można odnieść wrażenie, że twórcy filmu ironicznie traktują główną bohaterkę, pokpiwając sobie z zielonej młodości i charakterystycznego dla jej wieku braku zdecydowania. Bo poszukiwania przez Julie miejsca w świecie zdążają w bardzo różnych kierunkach. Kim tu być – chirurżką, psycholożką, a może fotografką? Czasem gubimy się w tych wyborach jeszcze bardziej niż bohaterka i jej zdezorientowana matka.

Może to także wzbudzać podejrzenia, że scenarzyści Joachim Trier i Eskil Vogt stali się boomerami, którzy zazdroszczą młodości, a swą zapiekłą zawiść muszą pokryć sporą dawką szyderstwa i małostkowych wypominek, spuentowanych nutką wyższości. Na szczęście się okazuje, że wcale tak jednak nie jest. Wręcz przeciwnie – w pewnym momencie odkrywamy, jak z cierpkim półuśmiechem odsłaniają przed nami mielizny pouczającego tonu dziadersów, a z upływem seansu słodko-gorzka atmosfera zaczyna udzielać się również i nam, przypominając o wszystkich nieoczekiwanych spotkaniach i nagłych miłostkach.

Urodzona w 1987 roku Renate Reinsve przekonująco odgrywa rozterki osoby „prawie trzydziestoletniej” i niejeden widz czy widzka, co długo szukali właściwej drogi życiowej, z łatwością zidentyfikuje się z bohaterką próbującą nowych rzeczy. Gdy Julie żegna się z dotychczasowych chłopakiem i wiąże ze starszym od siebie o kilkanaście lat rysownikiem, staje się to punktem wyjścia do wielu intrygujących konfrontacji między tymi, co już pozakładali rodziny, stali się szacowni i oceniający, a „młodą i nieopierzoną”.

W „Najgorszym człowieku na świecie” obie strony zostają potraktowane sprawiedliwe i dostają to, co sobie wymarzyły. A że Trier i Vogt wspaniale wyszydzają mansplaining, demaskując nie tylko seksistowskie teksty, ale i mizoginistyczne schematy doskonale znane nam z kultury, niekoniecznie audiowizualnej – to trudno o bardziej świeże kino obyczajowe, które wciąż przy tym chce nas uwodzić romantyczną (acz pozbawioną infantylności) aurą.

Renate Reinsve, Anders Danielsen Lie

Krytycy zachwycają się tym filmem najprawdopodobniej z powodu nieprzewidywalności, bezpretensjonalności i jakże przyjemnych, relaksujących w tym przypadku dłużyzn scenariusza. W tych pauzach, doskonale umiejscowionych w narracji, kontemplujemy wraz z Julie miejskie krajobrazy, odpoczywając przez chwilę, nim znów wciągnie nas wir jej życia. Oglądanie zbyt wielu produkcji sklejonych z tych samych prefabrykatów sprawia, że zblazowany i zmęczony widz wita nowe dzieło Triera z wielką radością. Z poczuciem ulgi staje się wiernym towarzyszem podróży bohaterki w poszukiwaniu radości, spełnienia i dorosłości.

„Najgorszy człowiek na świecie” jest najlepszym a zarazem najbardziej feministycznym filmem Joachima Triera. Ta dwugodzinna opowieść w dwunastu częściach z prologiem i epilogiem – precyzyjnie napisana, wspaniale zagrana i zmysłowo sfilmowana przez Kaspera Tuxena – daje sporo satysfakcji i aż się dziwię, że polska premiera nie została zaplanowana na walentynki. Piszę to zupełnie serio, bo kinofilskie pary lubujące się w europejskim filmie artystycznym i ceniące obyczajowe kino nordyckie będą zachwycone.

MAREK S. BOCHNIARZ

Kino nr 3/2022, © Fundacja KINO 2022

Verdens verste menneske

Reżyseria Joachim Trier, Scenariusz Joachim Trier, Eskil Vogt. Zdjęcia Kasper Tuxen. Muzyka Ola Fløttum. Wykonawcy Renate Reinsve, Anders Danielsen Lie, Maria Grazia Di Meo, Hans Olav Brenner. Norwegia – Francja – Szwecja – Dania 2021. Czas 127 min

Dystrybucja kinowa M2 Films

Skip to content