Strona główna » Recenzje » Supernova
Supernova
l~|icon_pencil-edit~|elegant-themes~|outline

Artur Zaborski

Kino gejowskie w końcu się wyemancypowało, czego „Supernova” jest najlepszym dowodem. Choć oglądamy parę zakochanych w sobie mężczyzn, którzy spędzili razem życie, nie uświadczymy tu motywów sztandarowych dla podobnych opowieści. Zapomnijcie o walce z homofobią, porzućcie nadzieję na ckliwe coming outy, nie spodziewajcie się też, że któryś z panów będzie musiał zmagać się z własną seksualnością. Z poziomu wschodniej Europy rzeczywistość filmu Harry’ego Macqueena wygląda jak realia innej planety. W Putinowskiej Rosji, na przykład, dystrybutor wyciął z filmu scenę, w której bohaterowie próbują uprawiać ze sobą seks.

Seksualność nie ma zresztą w „Supernovej” specjalnego znaczenia. Schodzi na dalszy plan. Film wzruszy więc wszystkich, niezależnie od orientacji psychoseksualnej, w czym zasługa przede wszystkim świetnie napisanych postaci. Sam i Tusker (fantastycznie dobrani Colin Firth i Stanley Tucci) wywodzą się z klasy średniej, mają artystyczne inklinacje (jeden jest muzykiem, drugi – pisarzem), widać, że blisko im do środowisk inteligenckich. Jak to ludzi, którzy przeżyli ze sobą wiele dekad, łączą ich insiderskie żarty, przynależne tylko im wspomnienia i wspólne spojrzenie na otaczające ich sprawy. No i wielkie, nadal żywe uczucie i wzajemny szacunek.

Macqueen najpierw upewnia nas, że panowie znaleźli się jak w korcu maku i dopiero potem odsłania karty. Tusker cierpi bowiem na chorobę, która lada tydzień może rozdzielić go z Samem. Śmierć jest realnym zagrożeniem, ale prawdopodobnie poprzedzi ją utrata pamięci i kontroli nad ciałem i wspomnieniami. Dla Tuskera ukochany Sam wkrótce może stać się kompletnie obcym mężczyzną.

Filmów o demencji było w kinie już wiele (ostatnio choćby kapitalny „Ojciec” z Hopkinsem), ale ten pokazuje ją tylko jako coś, co ma nastąpić. Jedynie w pojedynczych scenach widzimy, jak może rozwinąć się choroba. Macqueen przybliża więc ten ostatni wspólny moment, który bohaterowie mogą spędzić razem w pełni sił i świadomości.

Colin Firth

I choć opis zapowiada film o pożegnaniu, „Supernova” jest czymś znacznie więcej. Ciekawie potraktowano przede wszystkim proces żałoby, który już się rozpoczął, a przecież jeszcze nikt nie zginął. Ujmująca jest szczerość bohaterów, którzy w odróżnieniu od wielu kinowych postaci nie liczą na cud, wiedzą, że happy endu tutaj nie będzie, nie oszukują się. Ich bezradność wobec nieuchronności losu sprawia, że projekcja staje się trudnym doświadczeniem emocjonalnym. Sam i Tusker mają wobec siebie zbyt wiele szacunku, żeby karmić się tanimi tekstami w rodzaju: „wszystko będzie dobrze”.

Przy tym Macqueen nie idzie znanymi ścieżkami. Zamiast krzyków rozpaczy, przelewanych łez i potoków słów zapewniających, że miłość przetrwa, nawet jeśli oni odejdą, proponuje coś zupełnie innego – konfrontację obu mężczyzn. Ciekawie skonstruowany scenariusz zmusza bowiem Sama i Tuskera do odpowiedzenia sobie na pytanie, co to znaczy kochać drugiego człowieka – opiekować się nim w chorobie czy pozwolić mu odejść na własnych warunkach. I czy zmuszanie kogoś, by żył w umysłowym niedowładzie, jest wyrazem uczucia do niego, czy też wyłącznie zaspokajaniem własnego egoizmu.

Film najciekawszy jest wtedy, kiedy twardo trzyma się ziemi, w czym pomaga konwencja kina drogi (bohaterowie wyruszają najpewniej w ostatnią wspólną podróż na północ Wielkiej Brytanii). Wtedy jest wobec nich bezwzględny – pokazuje, w jak patowej są sytuacji, podkreśla rozmiar i wagę decyzji, które muszą podjąć. Najsłabiej zaś sprawdzają się te momenty, gdy zimne kadry (jak to w filmach tego typu: natura jest głucha i nieczuła wobec dramatu postaci, co podkreślają skąpane w chłodnych kolorach zdjęcia i muzyka) przełamywane są romantycznymi momentami – choćby, gdy Tusker opowiada o gwiazdach i niebie. Wtedy obraz traci impet, jakby Macqueen bał się, że pozbawiając film choćby krzty romantyzmu, zniechęci do siebie widza.

Niepotrzebnie, bo wielkość „Supernovej” polega na tym, że stoi bardzo blisko życia, a bardzo daleko od kina.

ARTUR ZABORSKI

Kino nr 6/2021, © Fundacja KINO 2021

Supernova

Reżyseria i scenariusz Harry Macqueen. Zdjęcia Dick Pope. Muzyka Keaton Henson. Wykonawcy Colin Firth, Stanley Tucci, Pippa Haywood, Peter MacQueen. Wielka Brytania 2020. Czas 95 min

Dystrybucja kinowa M2 Films

Skip to content